niedziela, 5 marca 2017

My dajemy radę! Ty też dasz! Będzie dobrze :)

Moje dziecko śpi. Niby banał, prawda ? ... co w tym nadzwyczajnego, ot dzieciak usnął. U nas nie jest to oczywiste, jest to coś o czym marzymy od roku. Nasza Pola skończyła roczek. To był bardzo ciężki rok, bardzo. Jak wiedzieliśmy że pojawi się za kilka miesięcy trzecie dziecko, pomyślałam o! teraz będzie inaczej! Będzie pięknie! Zwolnię zawodowo, będę rozkoszować się ciążą na każdym jej etapie. Tak sobie to wszystko wyobrażałam. Dwie pierwsze ciąże w biegu, stresie i aktywnie zawodowo. Przy trzeciej miało być "inaczej" miało być jak w czasopiśmie, jak w reklamie margaryny, tak pięknie że aż nierealnie, jak na słitaśnych fotkach z sieci :) Wszyscy uśmiechnięci w oczekiwaniu na przywitanie małego człowieka. Pomyślałam naiwnie: doświadczenie mam, wiedzę mam, cudowne dzieciaki już mam, mąż na którego można liczyć w każdej dziedzinie życia mam. Zawodowo jest dobrze. Pracuję w domu. Damy radę! Zatem zostało rozkoszowanie się ciążą, w spokoju i permanentnym stanie radości plus milion słitasmych foci. I tu na samym początku nastąpił zong żeby nie powiedzieć zgon. Ciąża przebiegała fatalnie. Zdrowotnie do bani całkowicie. Pobyty w szpitalu, ciągła diagnostyka, badania prenatalne, stres i nerwy i kłopoty z kręgosłupem, ból który uniemożliwił samodzielne poruszanie się. Dałyśmy radę dotrwać w dwupaku do rozwiązania w wyznaczonym terminie. To nic że urodziłam i od razu trafiłyśmy do izolatki, byłam tak chora. Byłam nieziemsko szczęśliwa. Mała piękna, wszystko miała na miejscu, zdrowa. Była maleńka ale to nic, przecież urośnie :) Pokarmu brak. Ciągły krzyk małej. To nic pomyślałam, ważne że zdrowa! Dostała szpitalne mleczko modyfikowane. Jedno od razu mnie zdziwiło, w zasadzie nie robiła qpki. Zgłosiłam na obchodzie. Uznali że każde dziecko jest inne i mam nie wydziwiać. W pamięci miałam moje córki które jeszcze podczas karmienia od razu brudziły pieluszki, zmieniane były niemal na okrągło. A Polcia inaczej, zupełnie inaczej! 

Po ponad tygodniu zapada decyzja że idziemy do domu! Super! Dostałyśmy leki do domu. To był najlepszy dzień od dawana. W końcu wszyscy razem! Sielanka ? A skąd! Tej wersji u nas nie będzie. Próby karmienia piersią w zasadzie nie powiodły się, pokarmu brak, Do tego zaraz po wyjściu ze szpitala dramatyczne usunięcie ósemki. Takiego bólu nie doświadczyłam nigdy, bóle kręgosłupa czy bóle porodowe przy tej skali bólu były niczym. Pola w okresie od około 3 tygodni od urodzenia dostała bóli kolkowych. Wizyta u pediatry, mówię jak jest, że płacze niemal cały dzień, nie śpi, jedynie przysypia na pół godzinki. Kropelki wszelakie nie działają. Nie lubi też nadmiernego tulenia. Jest coś nie tak z dzieckiem, wówczas tego nie umiałam nazwać. To było dla nas zupełnie nowe, niezrozumiałe. Moje starsze córki nie miał kolek, spały i jadły i wydalały. Jak spały można było rozmawiać, odkurzać, normalnie funkcjonowaliśmy. Przy Polci nic nie było oczywiste, wybudzało ja wszystko, wiatr za oknem, gotujący czajnik, dzwonek, dźwięk smsa i to na wyciszeniu tylko wibracja! Dosłownie wszystko jej przeszkadzało. Miała etap, kiedy bała się podmuchów wiatru, spacer, kiedy wiał lekki wiaterek był wręcz niemożliwy. Tuliłam, kangurowałam z mężem na zmianę. W zasadzie cała uwaga została skupiona na małej. Nie schodziła z nas. W krótkim czasie od jej urodzenia nie to okazało się najcięższe ... 

Krzyczała całymi dniami tak strasznie, łykała powietrze tonami, prężyła się i napinała ciało tak bardzo że była sztywna dosłownie jak deska. Na spacerze w gondoli potrafiła tak nagle krzyczeć,że ludzie wychodzili na balkon. Krzyk był tak donośny że momentami myśleliśmy że policja zapuka do drzwi ponieważ któryś z sąsiadów wezwał pomoc do "maltretowanego" dziecka. A my, tuliliśmy, nosiliśmy, bujaliśmy przerobiliśmy dołowienie wszystko co był nam doradzanie przez pediatrę! Dosłownie wszystko włącznie z wszelakimi kropelkami i innymi medycznymi specyfikami! To było tak potwornie ciężkie do przejścia. To był ciągły strach i stres. Nic nie było w stanie jej uspokoić, nic! Krzyczała do momentu aż nie miała siły. I zasypiała z wysiłku. A ja szukałam pomocy u kolejnego specjalisty. I każdorazowo opowiadałam jak potrafi krzyczeć, jak ja boli spotykałam się z murem i nie dowierzaniem, te idiotyczne porady żeby wypróbować suszarkę, że szum i ciepło uspokaja maluszki, że spacerować, nosić i wozić .... o kant dupy można było te wszystkie banały rozbić! W końcu zaczęłam nagrywać małą, żeby pokazać lekarzowi skalę problemu! I wtedy zaczęli traktować nas poważnie. Przepisywali leki. Do tego że miała tak straszne bóle brzucha, to nie robiła qupki, miała tendencje do zagazowania. Byłyśmy stałymi gośćmi na Sor-ze. Odgazowywanie, wlewy pomagały doraźnie ale nic nie wnosiły do naszej codzienności. W końcu trafiłyśmy do szpitala, tak cieszyłam się na to. Chciałam żeby zobaczyli z czym się zmagamy w czterech  ścianach od miesięcy! Diagnostyka, wszystko wygląda w normie, żadnych anomalii w budowie jelit, usg brzuszka w normie. Mała przybiera na wadze książkowo! Badania laboratoryjne w normie. Jedynie krzyczy i płacze, całymi dniami. Nie może sama robić quki. W zabiegowym "pomagają". W szpitalu przez cały tydzień, badania i obserwacja. Krzyczy tak głośno że nie wiedzą co robić, bo co robić kiedy badania wychodzą w normie a dziecko wrzeszczy jak oszalałe ? Ja czuję się winna, chociaż wiem że nie jestem ale tak się czuję. Do tego czuję się po prostu samotna w tym wszystkim co jest najgorszym uczuciem. I co najgorsze i najbardziej przygnębiające, nie wiem jak pomóc mojemu dziecku. Słyszę jedyne "że mi współczują" Nie śpię kolejne noce, ale no nic. Po co mi po współczują lekarze i pielęgniarki! Przyszłam tu po namacalną pomoc i instrukcję obsługi mojego maluszka! Do tego nasza Pola ma głos jak dzwoń i szybko łapie wkrętkę - tak to nazwaliśmy. Byle bodziec do płaczu nakręca ją tak bardzo że momentami nie jest w stanie płynie oddychać. Zorientowałam się w szpitalu, że zahamowanie jej krzyku i wyciszenie można uzyskać poprzez zmianę otoczenia, czyli musimy wyjść  z pokoju i żeby zmieniła się sceneria wówczas zawiesza się na innych bodźcach. Niestety dostałyśmy zakaz opuszczania pomieszczenia ze względu na wirusy. I tak w pokoiku 2 x 2 m radzimy sobie "jakoś". Zmieniają mleko modyfikowane, mają nadzieję ze zacznie się załatwiać. Nic z tego po tym mleku kompulsywne wymiotuje. Wracamy do mleczka swojego. Nic jednak lepiej. Leki szpitalne nieco działają, zaczęła się uśmiechać, widzę na jej twarzy ulgę. Jestem szczęśliwa! 

Wypisują nas do domu z receptami. Leki które dostawała w szpitalu miała dostawać w domu. W aptece okazuje się że leków nie ma! I nie będzie, ponieważ zostały wycofane z rynku kilka miesięcy wcześniej. Jestem wściekła, dzwonię  na odział. Zdziwienie. Przełączają mnie ze trzy razy, W końcu miła Pani mówi żeby leki które są dostępne zwiększyć dawkę trzykrotnie wówczas będzie "podobne działanie". W domu jest nieco lepiej, dalej nie śpi regularnie ma te swoje półgodzinne drzemki, płacze, trochę pręży się ale już nie krzyczy jak zwierze. Jesteśmy spokojniejsi. Możemy skupić się na starszych córkach. Jest niemal cudnie! I znowu leki przestają działać leki, krzyki małej, noszenie i tulenie. Noszę małą niemal cały dzień, dobrze jej jedynie u mnie. Jedynie u mnie na klatce piersiowej jest spokojniejsza. Chustowanie nie wchodzi w grę. Denerwuję ją niemal wszystko. Radzimy sobie. Lekarze mówią że będzie lepiej po 3 miesiącu. Nie jest. Mówią będzie lepiej w okolicach 8 miesiąca wówczas układ pokarmowy i jelita załapią rytm. Nie jest. Mija rok, jest dobrze, śpi mało żarówo w dzień jak i w nocy wybudza się kilkukrotnie. Bóle brzuszka ustąpiły w okolicach 8 miesiąca. Śpi w dzień po 15 - 20 minut. Nie interesują jej zabawki. Lubi muzykę, piosenki dziecięce i melodyjki. U nas biały szum się nie sprawdził. Odkrywamy, że Polcia jest muzykalna :) Pracuję z małą u boku. Czasem nie pracuję tylko nosze i bujam. Mała zdestabilizowała całe nasze życie. Jest zupełnie inna niż znane mi dotąd dzieci. Nie jest łatwo, czasem nie wiedziałam i nie wiem dlaczego krzyczy i płacze. Jest kochana, ma tyle osób które ją uwielbiają. Ma ciepły dom, ciszę i wszystko co potrzeba małemu człowiekowi a ona momentami krzyczy i to bardzo. Już się nauczyliśmy jej :) Nie lubi obcych osób, nie lubi jak ktoś nachyla się do niej do wózka. Traktowałam te wszystkie wydarzenia jako wzrostowe. I wiem, że wszystko się nagle zmieni, a to czego doświadczyliśmy pozostanie w naszej pamięci jako anegdota.

Ale wiecie co! ... odkąd skończyła roczek a było to 19 lutego jest lepiej, odkrywa zabawki, potrafi się bawić, czerpie z tego frajdę. Przepada za siostrami aż piszczy z radości jak wracają z przedszkola i szkoły. Lubi się tulić a był z tym problem. Jest wesoła i piekielnie inteligentna. Wszystko przychodzi jej znacznie szybciej. Szybciej zaczęła siadać, chodzić, wszędzie potrafi się wspiąć. Daje cześć, macha na pożegnanie, przebija piątkę i śpiewa, dużo sobie ta mała dzielna dziewczynka śpiewa! Oby w naszej rodzinie było już tylko śpiewająco! Ja jestem spokojniejsza, już się tak nie martwię, nie zadaję sobie tysiąca pytań. Nie analizuję sytuacji i tego ja wpłyną na małą.  Nie latam po lekarzach, nie mogliśmy na nich liczyć. Już nie czuję się tak samotna w tym wszystkim. Zaczynam tworzyć bardziej i więcej z dzieciakami u boku! Nie jest idealnie i łatwo to trudne rodzicielstwo zupełnie inne niż doświadczyłam wcześniej zupełne inne niż widzimy w sieci. Dlatego o tym pisze, może nie jestem samotna w tym czego doświadczyłam? Tylko tak mało się pisze o trudach rodzicielstwa, niezrozumieniu stanu swojego dziecka, samotności, bezsensownych diagnozach lekarzy i idiotycznych poradach ... Teraz z perspektywy czasu wydaje mi się, że temat kolek i nadmiernego krzyku i płaczu u dzieci jest traktowany po macoszemu. Wiem teraz, że jak ktoś mówi że jego dziecko ma kolki, to nie należy traktować tego jak banał, że poda kropelek kilka i po sprawie! Wiecie, jak straszny i przygnębiający jest krzyk niemowlęcia, ale nie tam "kwilenie" ... mówię tu o darciu się jak zwierze. Kiedy robisz wszystko instynktownie w ochronie swojego maleństwa, szukasz pomocy u lekarzy a dziecko dalej się drze. Nikomu tego nie życzę, nikomu. Należy zacząć o tym mówić i może znajdą się inni rodzice którzy czują się samotni w tym temacie, a wsparcie i zrozumienie to połowa sukcesu. Wiecie, co myślałam sobie kiedy jeszcze nie było Poli, jak słyszałam płacz dziecka ?  "matko, co za rodzice, nie umieją utulić własnego dziecka!" tak właśnie sobie myślałam ... Teraz wiem, że dziecko może krzyczeć, pomimo utulenia, pomimo podawania zalecanych leków, pomimo fachowej opieki, pomimo tego że jest całym wszechświatem dla rodziny!
Mam nadzieję, że komuś post pomoże :) Poczuje że nie jest sam i pomimo starań rzeczywistość nieco rożni się od tego co zaprojektowaliśmy sobie w głowach :) Zapewniam to przejściowe! Po burzy z grzmotami, tornadem, lawą wulkaniczną i całym wachlarzem emocji nastanie równowaga ... Będzie dobrze! 

Lato przed nami. Nowe projekty przed nami. Fajna rodzinka z nas. Udało mi się w tym szaleństwie zrealizować całkiem fajne projekty dla fantastycznych  ludzi. Jest czym się cieszyć! 
Kolejny mój post będzie poświęcony kobietom. Wspaniałym! Mądrym! Takim, które tworzą pomimo przeciwności losu idą do przodu i robią całkiem fajne rzeczy :) Które mają piękno w środku i potrafią to wizualizować, żebyśmy mogli doświadczać rozkoszy <3 

poniedziałek, 14 listopada 2016

piątek, 20 listopada 2015

ZŁAP ZA JAJA MIKOŁAJA ... Zbroimy się na świąteczny szał !

Szykujecie się na targi, kiermasze, czujcie już klimat zbliżających się świąt ? 
Trzeba się zacząć "zbroić" :) Mam nadzieję, że nieco Wam ułatwię.

Mam dla Was do pobrania materiał, który zapewne przyda się prywatnie jak będzie można wykorzystać do otagowania swoich produktów na kiermaszach, targach ... Miły akcent w postaci etykietki do Waszych produktów :) Macie również do wykorzystania małe pudełka na drobiazgi dla Waszych bliskich lub jako pudełko na drobne gifty przydatne choćby na stoisku targowym. Diabeł tkwi w szczegółach. Takie akcenty zawsze przyciągają wzrok potencjalnego Klienta i tworzą klimat. 

Istnieje możliwość wydrukowania spersonalizowanych etykietek w uzgodnionym nakładzie z dostarczeniem pod wskazany adres zamawiającego. Zapytania proszę kierować na mail Szast i Prast  szastiprast@gmail.com

Banery na fanpage oraz dwa wzory na Dawandę
Podgląd na przykładowe grafiki:





Etykiety do produktów lub do prezentów Waszych bliskich
Link do pobrania: https://www.dropbox.com/s/ciinu2e03uad3l3/ETYKIETA%20Design%20Szast%20i%20Prast.rar?dl=0 
Podgląd na przykładowe grafiki:




Pudełka na niespodzianki dla bliskich osób lub na gifty dla Klientów
Podgląd na przykładowe grafiki:




poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Pokaż pazur. Zbuduj spójny obraz swojej firmy.

Zdjęcia na Twoim Fanpage.
Podstawowe błędy: zbyt ciasny kadr, zdjęcia zbyt ciemne przez co produkt traci na jakości, zdjęcia w zupełnie nie przemyślanej i przypadkowej kompozycji, nieatrakcyjne tło, które zaniża atrakcyjność produktu. Zbyt dużo przedmiotów w kadrze, przez co trudno się skupić na tym co powinno być najważniejsze: produkt na sprzedaż i jego ekspozycja. Nie rób zdjęć w ciemnym pomieszczeniu gdzie w dodatku w kadrze znajdują się rzeczy niezwiązane z Twoją pracą. Robiąc fotografię produktu, dokładnie obmyśl kadr i ogarnij wszystko co się w nim znajdzie. Nie rób zdjęć produktu na dywanie czy kafelkach w przedpokoju gdzie fuga a raczej jej nieokreślony kolor zdominuje cały koncept i będzie to po prostu mało estetyczne i mało efektowne. Nie rób zdjęć na wymiętolonym kocyku. Postaraj się zachować jeden obrany styl. 

Przykład, zdjęcie produktu - aniołek. Użyty brystol, kolor biały, światło dzienne.
Zdjęcia próbne, bez żadnych filtrów zwykły kompakt:



 Zdjęcie produktu po wykadrowaniu i balansie bieli.


Co zrobić, aby poprawić jakość ekspozycji produktu?
Postaraj się zamieszczać na fanpage zdjęcia kadrowane w poziomie. Przemyśl dokładnie strategię i obierz sobie jeden kierunek, przez co Twoja oś czasu stanie się spójna z tym co proponujesz czyli produktem, ale i graficznie zacznie przybierać jednolity kształt wizualny. Będzie czysta forma i klarowne opisy. O czym mówię ? O tym, żebyś przyjrzała się swojemu produktowi i odpowiedziała sobie na pytanie dlaczego tak a nie inaczej tworzysz, co na to wpływa i czy Twój projekt na okręslony styl. Jeżeli robisz coś, co jest częścią Ciebie, coś co związane jest z Twoją ideologią i kochasz np. szyć liski to pomyśl czy nie lepiej byłoby do tego produktu dorobić scenerię, specjalnie pod zdjęcia, scenerię która będzie ściśle wiązać się z produktem! Co będzie stanowiło spójność, co będzie odróżniało Cię od innych. A może wybierzesz się do lasu i zbierzesz kilka rzeczy, które od teraz będą pojawiały się na Twoich fotografiach  np. szyszki, gałązki, pieniek na którym będzie siedział lisek czy inny zwierz. Takie zdjęcia w aranżacji dobre są na stronę www, fanpage a do sklepu postaraj się o zdjęcia na jasnym tle, bez nadmiaru bodźców, bez zbędnych elementów. 

Osobiście jestem zwolenniczką nakładania na zdjęcia znaku wodnego lub podpisu ale wiem, że niektóre ze sklepów internetowych preferują zdjęcia produktów bez żadnych ozdobników i preferują takie promować choćby w newsletterach. W sklepie najważniejszy jest produkt i odpowiednie pokazanie go. A może Twoje produkty w postaci wszelakich przytulaków będą na zaaranżowanej imprezce ? To też prosty sposób na scenografię domowymi sposobami. Do oświetlenia użyj dwóch lampek biurkowych, korzystaj ze światła dziennego, eksperymentuj :) Pamiętaj, że ludzi kupują oczami. Dokładnie obejrzyj swoją tablicę i zobacz czy masz zachowaną spójność, czy można Cię odróżnić od tysięcy innych twórców, co jest u ciebie charakterystyczne i jakie masz mocne strony, jak już dojdziesz do tego zrób z tego atut!

Podam kilka przykładów, skrzętnie przemyślanych aranżacji do zdjęcia swojego produktu. Zobaczcie na kolorystykę i nasycenie fotografii. Zobaczcie jaki ciekawy pomysł i jak można wyróżnić swój produkt. Jakie jest wszystko spójne i jak estetycznie podane! Chce się patrzeć, kupić i zaglądać częściej :) I o to chodzi! 

Interesująca fotografia produktu. Pomysł na spójną obraz firmy to podstawa.Nie ma w tym wielkiej trudności a jaki efekt! Profesjonalne i spójne z całością szaty graficznej i produktami i ich spójnym stylem. Widzicie wszystko jest na jasnym tle. Zdjęcia produktowe do sklepu bez nadmiaru elementów. 


Zdjęcia produktowe. Podstawa jasne tło, białe lub jasno szare. Nie męczysz się patrząc, nie musisz wyszukiwać co jest ozdobą a co produktem na sprzedaż, wszystko estetycznie podane. LINK: http://walnutanimalsociety.com/shop
 

Fotografujemy lalki. Jasne tło, brak nadmiaru bodźców.Widać niemal każdy szczegół i wysoką jakość produktu. LINK: https://www.etsy.com/shop/ViolaStudio
 


Przykład aranżacji w domowych warunkach
Prawda, że robi wrażenie! A wyobraź sobie że masz od teraz taki spójny obraz swojej firmy, że wszystko jest w tak interesujący sposób podane! Pamiętaj, że Twój pomysł i koncepcja musi współgrać z produktem z Twoją misją i generalnie z tym co chcesz przekazać i co jest Ci bliskie. To wcale nie musi być na takim tle, wcale z takimi dodatkami pokazuję Wam pewne możliwości. Proste rozwiązania dające duża dawkę estetyki i ciekawego rozwiązania. Pamiętajcie o kadrze i dobrym oświetleniu. Pamiętacie żeby nie było ciasno w kadrze, niech będzie oddech.





Warto zajrzeć również: http://littlepeachhandmade.bigcartel.com/products
Minimalizm.I znowu przykład zdjęć na jasnym tle. Kilka dodatków w kadrze, zbudowało cały przekaz!


I jedna ze stron, na która wchodzę z absolutną rozkoszą. Uwielbiam, podziwiam! Jedna z najlepiej prowadzonych stron w PL. Takie jest moje zdanie. Widać tam wszystko: jakość, pasję, profesjonalizm, ogromne zaangażowanie, powiew światowego designu i mega oryginalny i bardzo, ale to bardzo spójny obraz całej marki! Brawo Olga. NATURAL LIVING. to przykład że można! Można w PL robić coś, z czego możemy być dumni :)
LINK: http://naturalliving.pl/


Powyżej są jedynie przykłady misiaków ale cały tekst tyczy się każdego produktu.
Znajdź na siebie pomysł. Zadbaj i o stronę wizualną. Jeżeli szyjesz odzież, może warto rozważyć pokazywanie Twoje twórczości na człowieku. Nie manekinie, lalce ... Jeżeli w ofercie masz bawełniane bodziaki, kaftaniki, koszulki i przeważa kolor biały to nie rób zdjęć na białym pod-tle bo wygląda to słabo, w ogóle się produkt nie broni. Ta sama zasada, estetyka, spójność, pomysł na ekspozycję swojego produktu, ogarniecie kadru, minimalizm w kadrze

Programy do obróbki zdjęć. Masz w necie do dyspozycji co najmniej kilka darmowych programów do domowej odróbki zdjęć. Popracuj nad kontrastem, jasnością etc. Korzystaj z tego. Uważaj i nie zapędź się w tych domowych "obróbkach", jeżeli po nałożeniu filtrów utracisz oryginalny i zgodny z rzeczywistością kolor produktu, będziesz miała więcej zwrotów niż sprzedanych produktów. Ucz się rozjaśniać zdjęcie, balansować jasnością, kadrować etc to Twój cel.

Budujesz silną markę czy pokazujesz kadry z całego dnia ?
Przeglądam Fanpage i widzę pewien błąd który jest dosyć często powielany bez względu na to co i kto tworzy ... jeżeli już założyłaś Fanpage z określoną nazwą firmy, skleciłaś ofertę i zaczynasz promować swój produkt to dlaczego wrzucasz zdjęcia dziecka w kąpieli, dziecka u Cioci, kuzynki i wujka czy z imienin u dziadka ? 

Jak potencjalny Klient ma się przedrzeć przez tonę zdjęć niezwiązanych z Twoją działalność i wyłowić interesujący go produkt ? Fajnie, że kochasz rodzinę ale czas to rozgraniczyć, pomyśl czy nie lepiej jest swoje "życie od kuchni" przerzucić na blog ? Wówczas, jeżeli ktoś ma ochotę poznać Cię bliżej na pewno tu trafi. 

Ty skup się na profesjonalnie prowadzonym fanpage, który będzie Twoją wizytówką. Twoim portfolio.

Opisy produktu i używanych materiałów. 
Formułowanie oferty. Dane teleadresowe.
Frazesy pt: "wysoka jakość materiałów", "mięciutkie", "ładne" "miłe". Co ten mało wyszukany opis mówi Nam, potencjalnym Klientom ? Nic, niestety absolutne nic.
To dosyć smutne, ale na samym słowie "handmade" już daleko nie zajedziesz. Raz, że jest ogrom ludzi, którzy coś" robią i każdy ma dopisek handmade. Zacznij od dziś promować swoją markę, zacznij budować spójny obraz firmy. Niech produkt stanie się Twoją wizytówką a nie dopisek "handmade". 

Profesjonalnie skonstruowana oferta z opisem użytych materiałów może Cię wyróżnić i sprawić, że będziesz bardziej wiarygodna dla potencjalnego Klienta. Napisz charakterystykę swojego produktu. Poświeć czas i zrób rzetelne opisy. Nie pisz dupereli, że Twoja lalka jest ładna a tkanina mięciutka. Nie bój się branżowego języka a będziesz górą :) Zadbaj o zwięzłą i klarowną ofertę, zadbaj o zredagowanie informacji o Tobie. 

Zadbaj o dane kontaktowe. Skoro Twoja firma nazywa firmy to np.: "IGA SZYJE" to dlaczego masz maila: buziaczek24@ ...? Załóż choćby na Gmailu, maila zintegrowanego z nazwą firmy. Podaj nr. telefonu, umożliw kontakt z Tobą. Jeżeli wchodzę na fanpage i widzę, że nie ma wpisanego kontaktu, nie ma nawet imienia i nazwiska, nie ma oferty do tego na osi czasu jest wszystko i nic to porostu wychodzę. I pewnie robi tak co drugi gość. A szkoda, bo może masz co pokazać, może masz pasję, zdolności i jesteś kimś, na kogo warto stawiać! ... ale kto ma chęć robić zakupy u człowiek widmo a do tego męczyć się i przedzierać przez zdjęcia Twojego psa, kota, śniadania ?

Identyfikacja Wizualna dla Firmy. 
Rozumiem, że każdy liczy się z kosztami, ale nie warto zadowalać się półśrodkami. Jeżeli zamierzasz walczyć o swoją pozycję na rynku to musisz być przygotowana. Logo wizytówki, etykiety to absolutna podstawa. Nie warto prosić koleżankę która pracuje w biurze i zna dobrze Worda żeby nam "coś" zaprojektowała :) A ty potniesz te "karteczki" w domu i jakoś to będzie. Oj nie będzie ... Skoro planujesz rozwój, zainwestowałaś w dobre materiały, planujesz dalsze inwestycje to musisz dysponować profesjonalnymi projektami i materiałami reklamowymi. Nie kupujecie butów na sezon, nie kupujecie batonika którego zjecie za 2 minuty! Inwestujecie w Identyfikację Waszej Firmy i to na lata! Zlecaj profesjonalistom. 

Warto zajrzeć do osób, które obserwuję od długiego czasu, u których widzę ogromny progres i które mają to coś, co je wyróżnia. Zobaczcie jak prowadzą swoje fanpage jakie dbają o spójny obraz firmy. Widać tam ogrom pracy, wiedzy, zaangażowania. Jest profesjonalnie! Pamiętaj recepta jest jedna: idź w swoją stronę, ale ucz się od najlepszych! Mogłabym podać dziesiątki przykładów wspaniałych ludzi jakich spotykam. Podaję jedynie kilka, zapraszam do odwiedzin i uczty duchowej :)

Szyte Żyjątka 
Misiura
Barbara Gutt - Handmade
Unicatella
Bez podszewki
Stinky Dog Production
Betsypetsy Handmade
Psia Matka

I ostatnia dygresja. Jeżeli martwisz się, że Ci nie idzie, że mało sprzedajesz, że czarne chmury nad Tobą ... to nie załamuj rąk, tylko zrób 3 kroki w tył. Przeanalizuj dotychczasowe postępowanie, zobacz jak eksponujesz swoje produkty. Czy dbasz o swój rozwój czy inwestujesz w Siebie ? Czy robisz takie produkty, w które sama wierzysz w 100 % ? Czy jesteś z nimi emocjonalnie związana ? Czy jest w tym prawda i nutka historii ? Jeżeli tak, to będzie dobrze! Bądź cierpliwa. Jeśli nie ... i w zasadzie doszłaś do wniosku że tworzysz to co jest jedynie modne i co szyje 30 Twoich konkurentek ... a do tego szyjesz liski choć nienawidzisz lasu i nie chodzisz do niego, szyjesz chmurki ale nie nienawidzisz deszczu ... to zostaw to w cholerę! Jeżeli okłamujesz sama siebie to nikt nic u Ciebie nie kupi. Nie ma w tym prawdy, nie ma przyciągania! Teraz zrób kolejne 3 kroki w tył, zbierz myśli i odpowiedz sobie na pytanie co lubisz, co jest Ci bliskie ... nie pytam co jest modne! Ja pytam co jest w Tobie, z czym możesz się identyfikować ? Jeżeli dojdziesz do wniosku że kochasz chrabąszcze i dogłębnie Cię  fascynują i możesz opowiadać o nich godzinami to zacznij je realizować! Jeśli Ty w wierzysz to my też uwierzymy :) 

I na samiuteńki koniec ... Nie kopiuj bo Ci ręka uschnie :) 
Nie kopiuj prac koleżanek jota w jotę. Nie kupuj ich produktów żeby dosłownie rozpruć każdy szef i zerznąć ... Miej szacunek do siebie i innych. Nie nadużywaj słowa rękodzieło, skoro mało tego rękodzieła w twoim rękodziele ... już uczciwiej będzie jak użyjesz po prostu sformułowania "produkt - usługa".  

Nie sprzedawaj ludziom złudzeń, skoro dopiero raczkujesz w jakiejś branży, to nie pisz że jesteś grafikiem, pilotem, artystą, projektantem czy leczysz dotykiem :) .... To jest żenada. To tak, jak ze studentami medycyny, czy młodziak na I roku przeprowadza operacje ? NIE. Zatem na tytułowanie siebie i oferowanie usług na które nie jesteś przygotowany przyjdzie czas. Nabierz doświadczenia i pokory! 

Skoro kupujesz np. drewniane kołyski, szkatułki, wózki pod Krakowem gdzie jest to masowo produkowane i nie ma w tym żadnych znamion rękodzieła. Jest tam po prostu zagłębie wytwarzania tego typu produktów w stanie surowym albo już pomalowanym na kolor biały, najtańszą farbą ... to nie pisz, że kochasz tworzyć i jest to "handmade" - bo nie jest! Nawet nie stało koło rękodzieła. Dlaczego nie określić siebie jako kogoś, kto po prostu proponuje i oferuje "usługę" ? To jest uczciwe. Czy myślicie, że dodatek w postaci "handmade" czy z PL "rękodzieło" jest wabikiem na Klienta ? Niestety nie, to piękne słowo traci na jakości i ważności i pietyzmie. Przez co ? Przez nieuczciwych ludzi, przez masę złej jakości produktów. A tracą na tym jedynie wspaniali artyści, twórcy którzy dają z siebie 100 % i nie mogą się z czasem przebić przez chłam.  Ucz się pilnie, idź do przodu, dokształcaj, ale nie wciskaj ciemnoty i to tyczy się każdej branży!

wtorek, 28 lipca 2015

SZAST I PRAST Odpowiada.






Kim jesteś? Rodzina? Marzenia? Zainteresowania poza tematem rękodzieła ?
Kobieta. Grafik. Ilustratorka.Temperamentna. Emocjonalna. Wrażliwa. Niezgodna, zawsze coś się we mnie buntuje, szczególnie jak oglądam wiadomości ... Racjonalne myślenie miesza się z ułańską fantazją. Nieco dzika momentami aspołeczna :) Matka, absolutnie dojechana na punkcie swoich dzieci. Dwa psy na staniu :) Marzenia ? zupełnie banalne, żeby wszyscy którzy są mi bliscy byli zdrowi i bywali szczęśliwi. Chciałabym dalej mieć zdrowe dłonie, żebym mogla tworzyć, są moim narzędziem pracy. Dbamy o siebie i żyjemy w symbiozie :)

Jaką masz nazwę marki, którą skrupulatnie budujesz ?
Szast i Prast :) Nazwa którą nadała lata temu moja Julka :) U nas to wszystko tak szast i prast nie ma przestojów, ciągle w biegu i niedoczasie.
 

Czy projektowaniem graficznym zajmujesz się zawodowo czy jest to jedynie pasja, potrzeba wyrażenie siebie ?
Jest to mój wyuczony zawód, ale i wielka pasja u mnie wszystko tak funkcjonuje nie umiem działać na pół gwizdka, wchodzić w jakieś pół relacje, zadowalać się banałami. Wieczna poszukiwaczka tego "czegoś" w sobie i u innych ... Wchodzę w coś głęboko albo wcale. To moja praca nie mam innej "prawdziwej" :) Projektuję realizuję materiały reklamowe dla firm. Projektuję również plakaty autorskie, które można nabyć.

Czy wszystkim zajmujesz się sama czy masz pomocników ?
Nie mam świstaków, pracowników :) Sama i z wielką pomocą mojego m i dzieci. 
Wszyscy musimy współgrać i działać zespołowo. Inaczej nie damy rady funkcjonować i siebie zjemy z frustracji :)

Masz ulubiony motyw przewodni ? 
Tak :) mam nawet kilka, które są mi bliskie, przede wszystkim są to zwierzaki, las, przyroda. Kocham projekty które są ucztą dla oka i umysłu. Takie przy których ktoś się zatrzyma i pomyśli. Jest to dla mnie osobiście arcy ważne. Słowo + Obraz = Wielka moc!
 
Co spowodowało, że zdecydowałaś na poświecenie swojego życia tworzeniu ?
U mnie to było niemal oczywiste, rysowałam odkąd pamiętam, dzięki temu przeszłam podstawówkę i liceum bez szwanku :) a że byłam nieśmiała, to to moje tworzenie i wielka pasja ogromnie mi pomagało ... Po liceum zahaczyłam o Studium Plastyczne potem dostałam się na ASP. Oczywiście kiedyś nie było takiego zawodu jak "grafik" a przynajmniej jako dziecko o nim nie wiedziałam, nie było komputerów. Moje zawodowe marzenia krążyły wokół malarstwa, projektowania ubioru czy pracy z dziećmi jako pani od plastyki. Jedyne co wiedziałam, że mój zawód musi być związany z tworzeniem. Męczyłam się w innych okrutnie. Męczyło mnie nawet ubieranie się w okręslony sposób, który wymaga korporacja. Z sentymentem wspominam za to pracę w agencjach reklamowych. To był mega dynamiczny okres, tak dobrze się w tym rytmie czułam. Ale to nie jest rodzaj pracy dla kobiety która chce mieć dzieci i dom :) Moja droga była dosyć kręta ale miałam niewiarygodnie szczęście spotykać na swojej ścieżce fantastycznych ludzi! Dużo brałam, słuchałam, testowałam siebie na rożnych zawodowych płaszczyznach :) I jestem. Tu i teraz.

Jak wygląda u Ciebie proces tworzenia ? 
Nie ma reguły. Nie ma utartego schematu.  U mnie wszystko niemal opiera się na wyobraźni, intuicji i doświadczeniu. Kiedyś jak zaczynałam, bywało że zmuszałam się do jakiegoś projektu, którego nie uczułam. To nie jest dobre rozwiązanie. Nie da się tak pracować, to wyniszcza, podcina skrzydła ... ale jeść i żyć trzeba, więc nie zawsze ma się to co się chce! Życie to nie bajka. Nie warto jednak brnąc w coś, co nie daje minimalnej przyjemności, szkoda na to energii. Wiem, że najlepiej wychodzą mi projekty, które czuję, z którymi sama bym się utożsamiała. U mnie jest tak, że najpierw się zapoznaję z tematem, słucham tudzież czytam wytyczne i najczęściej bywa tak że już to widzę, to brzmi nieco abstrakcyjnie, ale tak mam :) Mam już w głowie wizję tego co chcę zrobić i potem to po prostu realizuję. Bywa że projekt mi się rozjeżdża, że kolor który miałam w głowie i forma absolutnie się ze sobą kłócą, nie pasuję i nie współgrają! I projektuję o odnowa, aż znajdę idealne rozwiązanie. Inaczej nie wydam "projektu". W życiu nie jestem tak drobiazgowa jak w projektowaniu :) Ja ogóle o projektowaniu, kolorach, nowych formach czy tekstach myślę dużo i zawsze :) 
 
W czym jesteś dobra i za co lubisz siebie ? 
To pytanie, zawsze jest takim STOPem, mam wrażenie, że ludziom w PL trudno jest mówić o sobie w samych superlatywach. Mi jest trudno. Uczę się tego! Uczę się być dla siebie dobra i miła. Sama siebie czasem głaszczę i nagradzam :) ... Dobra jestem w tym co robię, w projektowaniu, bo to nie tylko mój zawód ale i pasja, coś co jest we mnie, coś czego ja potrzebuję. Za co lubię siebie ? za to że nie jestem i nigdy nie będę wielkomiejską paniusią! za to że nie wchodzę w jakieś relacje żeby coś ugrać, zyskać ... Za to że nie muszę mieć 20 torebek, 80 par butów i nowych sukienek ... za to że umiem cieszyć się drobiazgami, za to że codziennie się staram być dobrym człowiekiem, pomimo sporadycznych przykrości ze strony losu czy ludzi.

Czy jesteś kobietą sukcesu ?
Tak, bo mam dwie cudne córeczki! To mój absolutny sukces. 
Tak, bo zadowolona z tego co robię. Udało mi się zrealizować naprawdę sporo dobrych projektów. Udało mi się nie zrezygnować z tego co kocham po latach posuchy i zwątpienia ... Ale sukces to chyba jest coś co "trawa" do czego się dąży. W każdym momencie życia odnosimy jakieś sukcesy. Zatem wszystko przede mną! 
Skąd czerpiesz inspirację ? Co pobudza Twoją kreatywność ?
Kiedyś, kiedy nie było internetu inspirację czerpałam oglądając albumy malarskie, typograficzne z projektowania itd teraz też są mi bliskie, ale mam dookoła tak dużo bodźców, że trudno się nie inspirować :) Wszystko mnie ciekawi, od ludzi na ulicy do sztuki, trendów, kolorów, przyrody, dzieciaków i ich pojmowania świata od zwierząt po miasto i wieś, pogoda, słońce czy deszcze ... Ja po prostu chłonę i wydalam w formie miłej dla oka :)
 
W chwili słabszego dnia i braku mocy jak ładujesz akumulatory do dalszego działania ?
Jak mam słaby dzień to muszę to z sobą przegadać. Nie zmuszam się do niczego, leżę i myślę albo idę z psami do lasu po czym jak jestem gotowa to robię swoje. 
Co wyróżnia Twój produkt ?
Detal. Kolor. Teksty. Drobiazgowość. Forma.
Lubię prace w których dużo się dzieje. Lubię patrzeć na plakat czy inną formę sztuki i dostrzegać za każdym razem coś innego! Mam tak z dzieciństwa, lubiłam obrazy, lubiłam się w nie wpatrywać i dostrzegać te wszystkie niuanse.

Co ma wpływ na to jak wygląda twoja twórczość ?
Samopoczucie. Ludzie. Energia. 
Miewasz wątpliwości czy idziesz dobrą drogą i w to co robisz ?
o matko temat rzeka! :) Ja miewam non stop wątpliwości na różnych płaszczyznach mojego bytu :) Wiem, że to co robię jest częścią mnie - to jest niepodważalne. Ale też ogromnie dużo od siebie wymagam i bywam dla siebie bardzo surowa i krytyczna. 
Ale tez lubię to co tworzę nie mam oporów żeby na moje prace patrzeć i czuć dumę. 
 
Czy masz swoje dzieło z którym jesteś związana emocjonalnie ?
Tak. "Tekst dom jest tam gdzie my" jest mi bardzo bliski, tęsknię za rodzicami, siostrami, czasami chciałabym mieszkać ze wszystkimi w jednym domu, żeby w razie z czego otoczyć ich skrzydłem i chronić. Nie przywiązuję wagi do rzeczy i dlatego uważam że gdziekolwiek będziemy, ważne żeby razem! Dom będzie wszędzie jeżeli będę z bliskimi. Lubię też moją chmurę "Po deszczu zawsze wychodzi słońce" - byłam na wielu zakrętach ale zawsze z podniesioną głową i zawsze pomimo zwątpienia wychodziło do mnie słońce! Uwielbiam misie i używam ich dosyć często, do tego chmurki, grochy i generalnie człowiek u mnie żyje w symbiozie ze zwierzętami, którym często nadaję cechy ludzkie :) Kochamy u nas w rodzince plakat "Jak to nie ma nic słodkiego" - to tekst z mojego dzieciństwa, który słyszała moja mama ale i mój, bo teraz ja go słyszę od świtu i nocy :)
W zasadzie darzę sentymentem każdy z moich plakatów :) U mnie wszystko jest niemal osobiste, dzielę się tym. 

Czy to co planujesz przed przystąpieniem do pracy odbiega od produktu końcowego ?
Czasem odbiega od tego co zaplanuję. Dlatego, że nie zawsze koncepcja w moich myślach pokrywa się z rzeczywistością. Czasem zbyt się kłóci i muszę to "ograć" od podstaw. 
 
Czy w tworzeniu talent jest najważniejszy ?
Talent. Lojalność. Kreatywność. Uczciwość. Doświadczenie. I duma. 

W tworzeniu kierujesz się głównie trendami czy tym, co Ci w duszy gra i z czym możesz się identyfikować ?
Byłabym ignorantką, gdybym powiedziała, że nie interesują mnie trendy ... ale interesują i jestem na bieżąco. Aczkolwiek w mojej pracy nie są kluczowe. Nie wchodzę w niektóre tematy, choć wiem że są na fali i dobrze się sprzedają! Nie sprzedaję swojej duszy a swoje prace z którymi się identyfikuje, pieniądze nie są nadrzędnym celem w moje twórczości. Idę swoją ścieżką.
 
I pytanie, które nurtuje wszystkich, którzy chcieliby zacząć ... czy projektowanie się opłaca ? 
To nie jest kwestia opłacalności. Ważne jest doświadczenie, cel, uczciwość i to coś co powoduje, że odczuwasz niemal fizyczną potrzebę projektowania. To cecha której nie nabędziesz. Każdemu kto zaczyna radzę najpierw drogę poprzez agencje reklamowe, biura projektowe, drukarnie ... A przede wszystkim opanowanie oprogramowania i technologii druku! Ważne też jest żeby projektować to co jest zgodne z Tobą. Nie można bezceremonialnie kopiować innych! I czerpać z tego korzyści ... ale to kwestia uczciwości i sumienia ...

Czy masz dobrą i sprawdzoną radę, dla osób, które mają pasję i chciałyby zacząć i na tym zarabiać? 
Nie wiem czy pokusić się w ogóle o wypowiedz w tym temacie ... To trudny temat i dosyć osobisty. I jeżeli zaczynasz, dobrze jest mieć bliskich którzy Cię wesprą! To cholernie ważne. Ważne jest przede wszystkim nieprzeinwestowanie, nie można wchodzić w duże koszty własne w momencie kiedy nie ma przychodów. Wszystko roztropnie. Założenie działalności jest obecnie dosyć proste. Na początku radzę pracować w domu w wydzielonej przestrzeni. Chyba że masz pakiet zleceń, które pozwalają na opłacanie pracowni ... Początki są trudne, ale do odważnych świat należy!

Założyć działalność i stać się kapitanem okrętu ?
To wszystko zależy od miejsca w którym się obecnie znajdujesz. I czy możesz na kogoś liczyć czy jesteś sama. Zachęcam ale nie mówię że jest kolorowo. Trzeba być mega nakręconym i nastawionym na ciężką pracę. Będzie pot i łzy, będzie radość i smutek ale jak dotrwasz będziesz absolutnie szczęśliwa i dumna :) U mnie początki były trudne ... bywało że żałowałam. Przetrwałam. A jak dalej będzie życie pokażą. Staram się bardzo każdego dnia!
 
Jak pogodzić tworzenie i prowadzenie firmy  z prowadzeniem domu, wychowaniem dzieci itd. ? 
Ja nie wiem :) Czasem czytam porady "jakie to jest proste" ale to są bzdury. Zderzenie z rzeczywistością płata figle :) Czasem pracuję całą noc, bo w ciągu dnia nie było to możliwe, czasem pracuje z doskoku. Najgorzej jest jak dzieciaki chorują. Wtedy choruje cały ułożony system :) I wszystko leży. Bywa,że sama na siebie jestem zła że pracuję a dziecko tam pozostawione same sobie. Oczywiście jest to wyolbrzymienie i nadinterpretacja, ale każda matka tak ma. Miota się pomiędzy praca a domem i ze wszystkich sił stara się wszystkich zadowolić. Nie umiem, żyć bez dzieci i bez wyrażania siebie w projektowaniu. Staram się żyć w symbiozie z tymi żywiołami ale czy one się godzą ... bywa i tak :) ale często się kłócą, spierają i nienawidzą. Uważam, że kobiety są tak silne i mobilne że zawsze dadzą radę w każdej sytuacji! Nie można mówić o pełnej zgodzie bo zawsze ktoś jest poszkodowany ... albo dziecko które akurat chciało grać w piłkę albo praca która leży i czeka bo Ty postanowiłaś grać w piłkę :) Jednak najważniejsze jest dziecko, pracę nadrobisz a relacje z dzieckiem nie bardzo ...


Gdzie można Ciebie znaleźć ?
Serdecznie zapraszam :)